Sztuczka magiczka

Pytanie brzmi, który przedmiot sprawia najczęściej problemy w szkole? Który jest najtrudniejszy i ciągnie się przez całą naszą edukację? Otóż moja ukochana matematyka. To ona sprawia dzieciom najwięcej problemów. Możesz wierzyć lub nie, ale dowiedziałam się o tym bardzo późno. W podstawówce po prostu ją rozumiałam, ale nie bardzo wiedziałam, dlaczego inne dzieci nie potrafią rozwiązać zadań z książki. W szkole średniej trafiłam do klasy,  której profil wymagał po prostu nieco większych zdolności w tym zakresie. A na studiach, chociaż nie byłam najlepsza, po prostu byłam zaskoczona tym, że nadal nie musiałam się przykładać do nauki. Ale był to czas, kiedy zrozumiałam, dlaczego wcześniej obok mnie siedzieli ludzie, którzy matematyki nie rozumieli.

Kliknij aby powiększyć

Nauczyciel. Przypomnij sobie tego, który był najgorszy w szkole. A co by było, gdyby ten człowiek kochał swój przedmiot, potrafił Cię zarazić tą miłością i zrobił znacznie więcej, aby w Twojej pamięci zostało dużo więcej materiału? Gdyby wyjaśnił łatwiej, przystępniej, zrozumiale. Może dziś byłabyś kimś zupełnie innym? A teraz powiem Ci, że to nie ten zły nauczyciel jest winny, a przynajmniej nie tylko on. Winna jest sztuczka magiczka, która sprawia, że wszystko wygląda na trudniejsze, niż jest w rzeczywistości. Czasem pomagam dzieciom moich znajomych w zrozumieniu jakiejś części matematyki. Zawsze zadaję im pytanie, czy matematyka jest trudna. Zawsze twierdzą, że tak, że materiał, który mamy przed sobą jest strasznie trudny i oni go nie zrozumieją. Po lekcji zadaję to samo pytanie i odpowiedź jest zupełnie inna. A w ciągu tego czasu nie dzieją się cuda, ja po prostu zmuszam takie dzieciaki do czytania definicji, przykładów a przede wszystkim tekstów opisująch zadania. Podczas tego czytania na bieżąco muszą same komentować, swoimi słowami, co właśnie przeczytały. I o dziwo, po kilki takich lekcjach, same potrafią znaleźć sens w zadaniu tekstowym, które sprawia najwięcej kłopotów. Sztuczka magiczka to właśnie takie przedstawienie tematu, aby wydawał się trudniejszy. I tu właśnie winny jest nauczyciel, przez którego rozumiem tego stojącego przy tablicy jak i tego, który napisał podręcznik.  To oni zbyt skomplikowanie przedstawiają nam materiał. To powoduje, że przyzwyczajamy się do sztuczki magiczki. Jak widzimy coś, co jest napisane trudnym językiem, od razu zakładamy, że nie damy rady. Jak coś napisane jest przystępnie, to zakładamy, że jest to sposób lepszy, fajniejszy, przyjaźniejszy.

Kliknij aby powiększyć

Straszne stopniowanie

Nauczyciele konstrukcji odzieży, w tym również stopniowania szablonów, postanowili zastosować tę samą sztuczkę. W książkach bardzo często stosuje się takie przedstawienie tematu, aby treść wyglądała na niesamowicie poważną. Jeśli mi nie wierzycie, zajrzyjcie proszę do pierwszej lepszej  z brzegu z najlepszej polskiej serii o konstrukcji, czyli do książek Pana Kowalczyka. Osobiście czytam czasem jakąś stronę dwukrotnie gubiąc się za każdym razem w innym miejscu. Dlatego nie dziwię się, gdy czytam o strachu innych przed stopniowaniem. Nie twierdzę, że jest banalnie proste. Przy stopniowaniu szablonów muszę uważać na to, aby we wszystkich 400 rozmiarach wszędzie wszystko się zgadzało. Aby proporcje sylwetki zostały zachowane. Aby nic się dziwnie nie rozjechało, przesunęło, ominęło. I to jest czasochłonne. Ale stopniowanie, samo w sobie, nie jest takie straszne. Wiem, przerażająca jest forma jego przedstawienia. Wektory, przesunięcia, matematyka, zgroza. Ale wystarczy raz się zastanowić, jak to działa, aby móc sobie nieco poprawić szablon w razie potrzeby. I wtedy te straszne wektory poniżej nie są już takie straszne.

Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć

Stopniowanie wygląda strasznie. A jak Wam się podoba metoda wydłużania lub skracania szablonów, przedstawiona przez burdę? Oto zdjęcie ze strony wydawnictwa, które pochodzi z artykułu o wydłużaniu lub skracaniu szablonów. Proponują rozciąć szablon w kilku miejscach i rozsunąć. Tym samym widzimy, że forma się wydłuża. Intuicyjnie czujemy, że forma będzie przez to pasowała na wyższą osobę. Dłuższy rękaw, niżej talia, dłuższa sukienka. Pasuje niewątpliwie na kogoś wyższego. Popatrz na oba sposoby, na te skomplikowane wektory powyżej i na to proste rozciąganie poniżej. Metoda poniżej na pierwszy rzut oka wydaje się metodą znacznie prostszą, bardziej intuicyjną, łatwiejszą. Ale czy jest lepsza, gorsza a może tak samo dobra?

Kliknij aby powiększyć

Czy zaskoczę Cię pisząc, że obie powyższe metody to dokładnie to samo? To po prostu inaczej przedstawione stopniowanie szablonów. Opowiadałam już o tym w artykule Zmiana rozmiaru - spodnie. Jeśli pragniesz zobaczyć jak dokładnie przekłada się wektory na rozsunięcie, zachęcam do poczytania tego artykułu. Tym razem pragnę tylko zaznaczyć, że stopniowanie ze wszystkimi swoimi wektorami staje się prostsze, jeśli spojrzymy na nie z innej perspektywy. Z tej łatwiejszej, przedstawionej korzystniej dla naszego oka. Jeśli stopniowanie zrozumiemy jako rozciąganie, wszerz lub wzdłuż, form odzieżowych, będzie nam po prostu łatwiej się za nie zabrać. I wcale nie będziemy zmuszeni do zapamiętania, gdzie należy rozcinać szablony. Po prostu zajrzymy sobie do obrazka z wektorami, i wszystko stanie się jasne. Tylko dlatego, że tą na pozór trudną metodę możemy obejrzeć bez wrednej sztuczki magiczki, która nawet najprostszy temat potrafi zamienić w niezrozumiały bełkot.

Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć

Zadanie domowe. Bardzo bym chciała, abyście spróbowali rozwiązać zadanie domowe. Bez szukania łatwej podpowiedzi w internecie, książkach lub czasopismach. Po przeczytaniu dzisiejszego artykułu oraz artykułu o zmianie rozmiaru spodni, powinniście sobie z tym poradzić. Chciałabym, abyście w lekcjach stopniowania odnaleźli tą dotyczącą stopniowania spódnicy według obwodów. I narysowali na niej linie, według których trzeba rozciąć szablon aby móc spokojnie poszerzyć spódnicę. Dacie radę?

Podpowiedzi do zadania domowego. Oto wektory do stopniowania spódnicy według obwodów. To one mają być wskazówką do narysowania linii. Patrząc na ten obrazek musimy się zastanowić, które kawałki i o ile chcemy przesunąć. O ile chcemy przesunąć całą zaszewkę? Gdzie narysować linię, aby zaszewka się przesunęła? O ile chcemy przesunąć bok? Te pytania dotyczą narysowania pionowych linii.

Kliknij aby powiększyć

Zomako słusznie zauważyła, że oprócz pionowych linii pojawią się też poziome. Wszystko przez to, że wraz z poszerzaniem szablonu musimy go również nieco wydłużyć. Zapewni nam to zachowanie proporcji odzieży w stosunku sylwetki. I teraz pytanie, ile jest różnych wartości wektorów w pionie? Ile więc musimy narysować poziomych linii do rozcięcia szablonu. W którym miejscu?

Rozwiązanie zadania dokończyła Frania. Oto wszystkie linie, według których należy rozciąć szablon. Spójrzmy na początek na linie poziome. Stopniując spódnicę według obwodów, przesuwa nam się również linia bioder w dół oraz chcemy wydłużyć spódnicę. Załóżmy, że chcemy otrzymać jeden rozmiar więcej. Rozsuwamy (wzdłuż żółtej linii na biodrach) nasze elementy tak, aby szczelina pomiędzy rozciętymi kawałkami miała dokładnie 0,3cm. Przesuwając w dół dolną część szablonu, przesunęliśmy również dolny brzeg spódnicy. Dokładnie o 0,3cm. A przecież chcemy tą linię przesunąć zgodnie z wektorem, który każe nam wydłużyć spódnicę o 0,5cm. Wydłużyliśmy o 0,2 cm za mało. Dlatego Frania narysowała dodatkową poziomą linię blisko dołu. Tutaj rozetniemy, aby móc przesunąć dolną linię spódnicy jeszcze o te brakujące 2 mm.

Kliknij aby powiększyć

Tak samo patrzymy na wektory, które każą nam poszerzać spódnicę. Zaszewkę musimy przesunąć o zupełnie inną wartość niż bok spódnicy. To wskazuje nam, że musimy rozciąć w dwóch miejscach. Pierwsze musi przesunąć zaszewkę, dlatego fioletowa pionowa linia została umieszczona idealnie. Zauważmy, że rozcinając w tym miejscu, będziemy przesuwać całą zaszewkę o wskazany wektor. Niebieska pionowa linia została narysowana pomiędzy zaszewką a bokiem. To pozwoli rozsunąć bok o tyle, ile wskazuje wektor. Bez tego rozcięcia moglibyśmy przesunąć bok dokładnie o tyle, ile zaszewkę, a przecież wiemy, że wektory wskazują coś zupełnie innego.

Bardzo się cieszę, że zadanie domowe zostało tak pięknie rozwiązane. Spróbujcie wydrukować dwa rozmiary dowolnej spódnicy. Sprawdźcie, czy stopniowanie naprawdę tak działa. To pozwoli zapamiętać i zrozumieć, jak szybko i łatwo zmienić rozmiar szablonu.

100% (0 głosów)
653 wyświetlenia

Komentarze

papavero
#16 papavero 2017-09-19 10:58
Cytuję Frania:
Odrobiłam zadanie domowe. Proszę o sprawdzenie.

https://papavero.pl/images/photos/19455/3036/nie-wiem-czy-dobrze2a-801x534.JPG

Sprawdzone i omówione :-)
Frania
#15 Frania 2017-09-19 10:14
Odrobiłam zadanie domowe. Proszę o sprawdzenie.

papavero
#14 papavero 2017-09-14 11:44
Cytuję AnnaR:
Z powodzeniem stosuje metode stopniowania spodnic w biodrach podana na stronie Papavero ( poszerzam w biodrach wg wektorow). Nie potrafie sobie natomiast wyobrazic rozcinania wg linii.... Czy @Papavero moglabys podac poprawna odpowiedz, gdyz tego nie rozumiem? Jakos to zobrazowac w kwestii poszerzania? Czy ta metoda jest latwiejsza lub szybsza? Do tej pory dobrze mi sie pracowalo z wektorami.

To jest ta sama metoda. Czy prostsza i szybsza to zależy co kto woli. Dążymy dokładnie do tego samego, z tymi samymi założeniami. Oczywiście podam dobre rozwiązanie, cieszę się jednak, że dziewczyny próbują rozwikłać zagadkę. Bo samodzielne rozwiązanie zagadki jest bardziej kształcące niż informacja podana na tacy :-) Dlatego jeszcze chwilunię poczekam, a potem dorzucę obrazek z rozwiązaniem. :-)
AnnaR
#13 AnnaR 2017-09-14 10:59
Z powodzeniem stosuje metode stopniowania spodnic w biodrach podana na stronie Papavero ( poszerzam w biodrach wg wektorow). Nie potrafie sobie natomiast wyobrazic rozcinania wg linii.... Czy @Papavero moglabys podac poprawna odpowiedz, gdyz tego nie rozumiem? Jakos to zobrazowac w kwestii poszerzania? Czy ta metoda jest latwiejsza lub szybsza? Do tej pory dobrze mi sie pracowalo z wektorami.
papavero
#12 papavero 2017-09-14 09:09
@Zomako bardzo blisko. W artykule dodałam podpowiedzi. Mam nadzieję, że teraz pójdzie łatwiej. @sengalus podpowiedziała swoim pytaniem pod zdjęciem, to również dobra wskazówka. :-)
Zomako
#11 Zomako 2017-09-14 00:00
Wracając do zadania: lekcję o stopniowaniu spódnicy znalazłam pod adresem https://papavero.pl/konstrukcja/226-stopniowanie-odziey-czyli-jak-zmieni-rozmiar-wykroju10
Na rysunku wykroju podstawowego spódnicy poprowadziłabym tuż za punktem zewnętrznym zaszewki linie pionowe od pasa w dół do krawędzi spódnicy, rozcięła w tym miejscu wykrój i chcąc poszerzyć spódniczkę odsunęłabym od siebie powstałe połówki o 1/4 różnicy obwodów bioder. Nie wiem czy rozsuwałabym części wykroju w długości spódnicy, bowiem mój problem polega na tym, że jestem szersza niż wyższa i zwykle standardowe rozmiary są na mnie za długie, ale normalnie jeszcze trzeba by było rozciąć wykroje na linii bioder i nieco rozciągnąć spódniczkę w pionie. Na obrazku narysowałam kolorem czerwonym linie rozcięcia wykroju. Celem zmniejszenia rozmiaru części należałoby nasunąć na siebie.

papavero
#10 papavero 2017-09-12 11:57
Cytuję Aga:
Cytuję papavero:
"Szłem" to coś strasznego jest, przyznam szczerze, że nie słyszałam nigdy czegoś takiego na żywo.

Gdzieś mi się obiło o oczy, że kiedyś symetrycznie była forma "szedłam", więc może i "szłem" się przyjmie oficjalnie. Mnie to razi, ale radio i studio nie. Staram się wyrazu "kakao" nie odmieniać, bo naturalnie bym odmieniała.
Nie tylko zmienia się przypadek z zaprzeczonym czasownikiem. Niektóre łączą się z dwoma: np. chcesz cukier/chleb lub chcesz cukru/chleba (w domyśle: trochę)?.

Szedłam brzmi jeszcze cudaczniej niż szłem. :-)
Aga
#9 Aga 2017-09-12 11:28
Cytuję papavero:
"Szłem" to coś strasznego jest, przyznam szczerze, że nie słyszałam nigdy czegoś takiego na żywo.

Gdzieś mi się obiło o oczy, że kiedyś symetrycznie była forma "szedłam", więc może i "szłem" się przyjmie oficjalnie. Mnie to razi, ale radio i studio nie. Staram się wyrazu "kakao" nie odmieniać, bo naturalnie bym odmieniała.
Nie tylko zmienia się przypadek z zaprzeczonym czasownikiem. Niektóre łączą się z dwoma: np. chcesz cukier/chleb lub chcesz cukru/chleba (w domyśle: trochę)?.
sznurek
#8 sznurek 2017-09-12 10:29
Jeszcze w językowym temacie. Ostatnio kolejny raz myślałam o tym, że dobrze, że języka polskiego nie muszę uczyć się jako obcego. Nie dośc, że mamy tyle przypadków, to jeszcze niektóre czasowniki zmieniają przypadek rzeczownika, z którym się łączą, jeżeli dodamy do nich zaprzeczenie. Przykład: gaszę (kogo? co?) światło, gaszę je (to światło), nie gaszę (kogo? czego?) światła, nie gaszę go (tego światła)... aaaaaaa...tszszszrzrzsz...bum :|
papavero
#7 papavero 2017-09-12 10:23
"Szłem" to coś strasznego jest, przyznam szczerze, że nie słyszałam nigdy czegoś takiego na żywo.