Porażki prowadzą do sukcesu

Tylko ten się nie myli, kto nic nie robi. Szyjące osoby doskonale widzą, że czasem w wyniku pracy powstają również te mniej udane wersje. Takie, które nie zachwycają. Ale one są nam potrzebne do zupełnie czegoś innego. Do tego, aby rozwijać swoje umiejętności, ćwiczyć, trenować i podnosić sobie poprzeczkę coraz wyżej. Dlatego poniżej pokazuję taki nieudany model, który powstał dziś w mojej pracowni. Oto dziecięcy podkoszulek z cięciami, które już wszyscy znacie z męskiej koszulki. Zapragnęłam powołać go do życia w małoletniej wersji. Został więc skonstruowany i przeszyty. Na tych dwóch pierwszych zdjęciach widoczny jest pierwszy model. Taki, który został przeszyty po pierwszej konstrukcji.

Czy byłam nim od razu zachwycona? Ależ nie. Od razu mogłam stwierdzić, że coś mi się w nim nie podoba. Co? O tym opowiem za chwilę, jak tylko pokażę kolejną wersję koszulki. Teraz chciałabym stwierdzić pewną oczywistą oczywistość. Takie próby są arcy-ważne! Linie na konstrukcji, na papierze lub w oprogramowaniu, są tylko rysunkiem technicznym. Dopiero przeszyta odzież pokazuje nam urok w pełnej krasie. Urok, lub jego brak. Ale takie rzeczy mnie nie rozczarowują. One uczą a przede wszystkim pokazują drogę, którą należy podążać dalej. I tak właśnie było tym razem.

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Hybryda, czyli dwa buble w jednym.

W pierwszej wersji nie podobały mi się szerokości pasków przy linii dekoltu. Były takie wielkie i toporne. A chciałam, aby były delikatnym podkreśleniem sylwetki dziecięcej. Tak szerokie przytłaczały biednego manekina. Chciałam jednak widzieć obie linie na jednej koszulce. Dlatego wymieniłam w niej tylko część elementów. Po to, aby otrzymać na jednym elemencie odzieży coś sprzed poprawek i po nich. I tak się właśnie stało poniżej na zdjęciach.

Na zdjęciu po prawej stronie widoczna jest koszulka, która ma szare paski w dwóch szerokościach. Gdy tylko ją wrzuciłam na manekina od razu wiedziałam, że to dobry kierunek. Że te węższe paski będą znacznie lepsze. Bliższe mojego ideału. Jeszcze nie doskonałe, ale było blisko. Za chwilę pokażę kolejną koszulkę z poprawionym już kształtem wszelkich cięć. A tym razem oddaję dwa buble w jednym. Czyli obie wersje, z których nie byłam zadowolona. I chociaż wiem, że nie wszyscy lubią taką pracę, to ja powiem to po raz kolejny. Uwielbiam te etapy tworzenia. Proces, w którym model staje się piękniejszy, doskonalszy, ciekawszy. To część mojej pracy, której mogłabym się oddać bez reszty.

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Bok też jest ważny

Na zdjęciach poniżej widoczna jest kolejna, ostatnia już wersja koszulki. Na początek chciałabym się podzielić jej bokiem. Celowo schowałam rękawek do środka, aby pokazać jak wygląda cały ten szary element. Czyż nie jest piękny?

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Koniec pracy nad formą!

Lubię ten moment. Ten, w którym stwierdzam, że to właśnie to. Że jest to ten etap, w którym nie trzeba już niczego dodawać ani odejmować. Ta chwila, w której jestem zadowolona z modelu, nad którym pracowałam. Na takim właśnie etapie jest dziecięca koszulka. Jestem z niej dumna. Przeszyta jest oczywiście z zastępczych materiałów. Ale tak być musi. Bardzo ważne jest dla mnie to, aby zobaczyć model przed szyciem z docelowych materiałów. Zanim skroję dzianinę w dziecięce wzory, muszę dokończyć prace techniczne. Potem koszulkę mogę oddać do szycia. Z czystym sumieniem, że zrobiłam wszystko co w mojej mocy, aby szyło się ją przyjemnie.

A czy widzisz, co zostało poprawione względem poprzedniej koszulki, prezentujących dwa buble na raz? Wybrałam oczywiście węższy pasek. Ale nieco inaczej go wymodelowałam. Ma nieco bardziej wygięty kształt. I taki właśnie podoba mi się bardzo. Taki też zostanie umieszczony, za jakiś czas, w wykrojach do pobrania.

Ale zerknij też proszę na tył koszulki. Czy widzisz, że te paski również uległy odchudzeniu i delikatnej zmianie kształtu? Czy Tobie również podobają się węższe paski? I pytanie najważniejsze, jak Ci się podoba moje zamiłowanie do przeszywania i sprawdzania wszystkiego, co potem trafia w Twoje ręce w postaci szablonów krawieckich?

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

100% (2 głosy)
1300 wyświetleń

Komentarze

papavero
#5 papavero 2019-07-03 14:35
Cytuję Silberdora:

Dopóki nie zaczęłaś pokazywać kulisów tworzenia wykrojów, byłam przekonana, że zawodowy konstruktor jak coś stworzy, to od razu jest idealne, tylko ja początkujący konstruktor walczę z poprawkami na własnych szablonach.


Ja to często słyszałam od klientów, którym wykonywałam konstrukcję. Że myśleli, że jak powiedzą, co ma być zrobione, to od razu będzie tak wyglądało, jak sobie wyobrażają. A drobne szczegóły mają ogromny wpływ na wygląd końcowy. I ja moim klientom przeszywam takie próbne modele, mogą wtedy sobie oglądać, marudzić, wprowadzać zmiany, próbować innej nieco koncepcji. To pozwala mi pracować spokojnie, bez stresu, aż do momentu, w którym zatwierdzamy model i stopniujemy go do produkcji seryjnej. Ale są też konstruktorzy, którzy jak słyszą o poprawkach, to się gotują w sobie.

Ja nie lubię poprawiać szablonów po kimś. Bronię się przed taką pracą rękami i nogami. Nie wiem co musiałoby mnie zmusić, do poprawiania czyjejś pracy. Za każdym razem, gdy taką przyjęłam, to chodziłam wściekła jak osa. Bo to zawsze sprowadza się do ogromnych komplikacji. Tutaj moja cierpliwość nie sięga. ;-)
Silberdora
#4 Silberdora 2019-07-03 09:50
Zazdroszczę ci Agnieszko, że te poprawki sprawiają ci przyjemność, bo mnie to doprowadza do szału :D Na stwierdzenie znajomych, że mam fajne odstresowujące hobby , odpowiadam parsknięciem. Jednak efekt końcowy zawsze daje tyle satysfakcji, że mam motywację do dalszej pracy.
Dopóki nie zaczęłaś pokazywać kulisów tworzenia wykrojów, byłam przekonana, że zawodowy konstruktor jak coś stworzy, to od razu jest idealne, tylko ja początkujący konstruktor walczę z poprawkami na własnych szablonach. Ale i tak muszę przyznać, że dzięki kursowi już wstępne konstrukcje lezą niemal idealnie, głównie dzięki korektom na odstępstwa od standardu.
Frania
#3 Frania 2019-07-02 17:07
Mnie się też podobają takie próby. Węższe paski korzystniejsze :)
losdepresios
#2 losdepresios 2019-07-02 14:59
uwielbiam rozcinanie wykrojow - na razie to milosc nieco platoniczna, ale doceniam kunszt i mozliwosci jakie daje to narzedzie. ciesze sie ze dzieki papavero je poznalam
Aga
#1 Aga 2019-07-02 14:37
Podoba mi się Twoje zamiłowanie do prób; niestety sama takiego nie posiadam. Ale moja porażka właśnie w galerii, można się poznęcać i coś doradzić. Węższe paski lepsze.