Miejsce

Od tego się zaczęło. Od wybrania miejsca, w którym ustawimy maszyny do szycia i razem z Wami będziemy cieszyć się wspólnymi chwilami pełnymi krawiectwa. Od dawna kochamy NOT, czyli przepiękny, przecudowny budynek, w którym czujemy się po królewsku. Ale widok z naszej nowej pracowni i dźwięki śpiewających ptaków w koronach starych drzew dopełnia naszego szczęścia. Dlatego zaczynamy od zdjęć właśnie tego, co widziałyśmy za oknami już pierwszego dnia. Oraz od zdjęcia kluczy, które miałyśmy w ręku tuż po podpisaniu umowy z właścicielem tego pięknego budynku.

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

Malowanie, czyli przyjemna brudna robota

Łatwo nie było. Po pierwsze nasz lokal jest ogromny jak na jedną piękną wykładową salę. 50 metrów kwadratowych byłoby bułką z masłem. Ale wybrałyśmy lokal o wysokości ponad 4 metrów. Drabina, którą widzicie na zdjęciach nie była super stabilna. Jedna z nas malowała a druga musiała ją trzymać. No dobra, miałyśmy super pomocników, którzy nas wspierali i pomagali. Pewna Marzena nakrzyczała na nas (całkiem słusznie), że nie mamy unigruntu i nie zdjęłyśmy kontaktów... ale pomogła, malowała i towarzyszyła dzielnie.

Musicie też wiedzieć, że ja osobiście jestem takim kotem, co to chodzi własnym ścieżkami. I chociaż na drugi dzień umówiliśmy się na 10:00, to ja byłam tam o 6:00 rano i pół roboty wykonałam zanim Monika przyszła. A potem z drugą połową ją, i jej cudownego męża, zostawiłam na pastwę losu i tej trzęsącej się drabiny. Ale daliśmy radę. W jeden weekend całe pomieszczenie zostało odmalowane dwukrotnie. Na biało. Bo chociaż przed malowaniem było już odmalowane, piękne i pachnące... i właściciel lokalu dziwił się, że robimy to niepotrzebnie... to muszę Wam powiedzieć, że kolor który tam zastałyśmy po prostu nam się nie podobał. Chciałyśmy spotykać się z Wami w jasnym wnętrzu i na takie je dla Was zmieniłyśmy.

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

Stali cięcie gięcie

No dobra, bez gięcia. Ale było cięcie. Na zdjęciu widzicie admina, który przycinał profile stalowe. Przycinał po to, aby zmieściły nam się do "pikusia". Pikuś to czułe imię samochodu, który towarzyszy nam od kilku tygodni... za moment Wam go pokażę. Po przywiezieniu tej stali do mojego salonu... musiałam ją oczyścić, odtłuścić i przygotować do malowania. A potem... a potem pomalowałam na czarno. W międzyczasie papaverowy admin nawiercił otwory, wyciął dziury itp. sprawy. Zgodnie z planem, który też już za moment opiszę dokładniej.

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

Drewno

Mam słabość do drewna. A już drewniana sklejka to coś, co mi się zawsze szalenie podobało. Admin trochę kręcił nosem. Bo może jednak drewno... takie z tartaku. Albo przynajmniej płyty stolarskie... albo... i wymyślał. Ale uległ tej mojej słabości i wielokrotnie jeździliśmy tym białym Pikusiem po sklejki. Najpierw na blaty biurek. Potem na szafki... a jeszcze kilka dni temu na półkę pod stołem do krojenia. Taką wiecie, półkę o wymiarach 1,1m na 1,8m. Czyli całkiem sporą.

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

Narzędzia

Przez ostatni rok admin przygotowywał się do tej pracowni w nieco inny sposób, niż moglibyście się spodziewać. Wyposażył swój warsztat w ogrom narzędzi stolarskich. Nie będę pokazywać ich wszystkich, ale muszę się podzielić trzema z nich. Bo są ważne. Pierwsza to zgłębiarka. Ratuje mnie przed noszeniem wielkich ciężkich płyt stolarskich na strych. Bo właśnie tam stoi maszyna z drugiego zdjęcia, czyli piła formatowa do rozkroju takich sporych arkuszy. Admin się jednak lituje, przecina na pół lub w innej potrzebnej proporcji, i lżejsze arkusze wnoszę z nim na drugie piętro.

A ostatni maszyna to szlifierka. Pokazuję ją Wam z jednego istotnego powodu. Wygładzenie przed malowaniem, po malowaniu i na wszelkich innych etapach to moja praca. Spędziłam z tym urządzeniem wiele godzin. I chociaż pył z drewna mam już wszędzie, to bardzo mnie cieszy, że jeszcze kilka rzeczy mogę z jej pomocą przygotować. Bo jeszcze kilka przede mną. Kilka pięknych drewnianych drobiazgów do pracowni.

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

Skręcanie krzeseł i początki prac właściwych

Gdy nasz lokal wysechł mogliśmy zabrać się za kolejne przygotowania. I chociaż malowanie było wyczerpujące, to cała masa ciężkich prac była w tym momencie przed nami. Sprzątanie, skręcanie krzeseł, biurek i całej reszty. To zajęło nam znacznie więcej czasu, niż mogliśmy przewidzieć. Ale gdybyśmy o tym wiedzieli wcześniej, pewni i tak podjęlibyśmy się tego zadania. No na bank! Nawet w niedziele zakasalibyśmy rękawy i popchnęli pracę do przodu? Mamy nawet na to dowód filmowy :-)

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

Praca w niedzielę

Niby się nie powinno, niby to dzień odpoczynku. Ale zapewniam Was, że nie tylko malowanie sprawia nam przyjemność w niedzielę. Za nami już pierwsze zajęcia weekendowe. I muszę przyznać, że czekamy na kolejne spotkania z Wami, w weekendy i nie tylko. A tutaj pierwszy udokumentowany dzień pracy w weekend.

Plany, schematy, założenia

Powiem Wam teraz coś o adminie. Ten człowiek jest mistrzem planowania. Wszystko musi być rozrysowane, przemyślane, zaprojektowane i sprawdzone przed wykonaniem. I tak właśnie postąpił z naszym ukochanym pracownianym regałem. Kazał nam rozrysować plan pomieszczenia. Bo chociaż jest kwadratowe... to ma jedną ścianę z drobnym uskokiem. Musiałam go zmierzyć zanim przystąpiliśmy do projektowania regału. Na drugim zdjęciu widzicie jego zarys. Fioletowe pola to drewniane szafki, pomarańczowe to półki a zielone bazgroły to instrukcje admina, których nie potrafię teraz już rozgryźć. Ale na pewno były ważne.

My zachęcamy Was do pracy DIY. Mówimy, że wszystko jest łatwe, że dacie radę, że się nauczycie... bo w to wierzymy. Przy tworzeniu pracowni nie chcieliśmy pójść na łatwiznę i

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

Tak to się drukowało!

Cały mechanizm do łączenia profili metalowych został zaprojektowany i wydrukowany przez admina. W ramach tego, że wszystko musi być zrobione przez nas, własnoręcznie, od podstaw. Zobaczcie, jak drukowało się kilka z tych elementów

Malowanie, sprzątanie, noszenie. Malowanie, sprzątanie, noszenie...

Dokładnie tak to wyglądało. Malowaliśmy, skręcaliśmy, woziliśmy, nosiliśmy i tak w kółko. Tyle razy, że aż trudno zliczyć. Niby mogliśmy takie blaty czy półki pomalować raz... ale wszystko miało być tak, abyśmy mogli pokochać to miejsce. I jak admin kazał po raz trzeci szlifować blat i kłaść trzecią warstwę odpornego na wszystkie klęski świata lakieru, to bez mrugnięcia okiem malowałam. I dziś mogę być dumna z tego, że jest tak, jak sobie wymarzyłam. Że wszystko powstaje tak, jak w moich snach o nowej pracowni.

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

Zakupy

Lubicie krawieckie zakupy? Ja tak, i to bardzo. Zaczęły się naprawdę bardzo dawno temu. Od krzeseł, nóg biurek i materiałów. I właśnie po materiały wybrałyśmy się jakiś czas temu do Łodzi. Zaparkowałyśmy pod tym znakiem, sfotografowanym tylko po to, aby dwie kobiety nie zgubiły samochodu. Tak tak, naprawdę, właśnie po to cyknęłyśmy tą fotkę.

Zakupów, takich ważnych, było więcej. Kółka do stołu do  krojenia, krzesła, nożyczki, szklanki, kubki i kwiatki. Wszystko niezbędne, przemyślane lub nabyte bo się przyda i jest taaaakie piękne.

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

Maszyny do szycia

Za jakiś czas w naszej pracowni być może pojawią się też inne marki. Ale na początek wybrałyśmy Juki. Czyli maszyny, które naszym zdaniem są naprawdę dobre. Ja osobiście przyzwyczajam się do domowych maszyn. Po latach użytkowania wyłącznie przemysłówek, rynek domowych bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Na plus. Już lubię nasze Juki. I dla Was czytam instrukcje obsługi.

A to co najważniejsze, wyobraźcie sobie to uczucie, gdy możecie sobie zamówić dwadzieścia maszyn na raz. I przychodzą piękne, pachnące i nowiutkie. Po prostu raj dla szyjącej osoby. Część z tych maszyn trafiła na wyposażenie naszej pracowni. A część niebawem trafi do naszego sklepu. I będzie je można zakupić zarówno stacjonarnie jak i przez internet.

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

... i się otworzyliśmy

Jak zawsze po swojemu, zupełnie inaczej. Nie lubimy sztywnych form. Lubimy jak jest wesoło i swojsko. Dlatego zaprosiliśmy Was na dzień, w którym jeszcze nic nie było gotowe. Na zdjęciu widać nasze babskie spotkanie. Dziewczyn wpadło do nas więcej, raz jeszcze dziękuję każdej z osobna za to, że nas odwiedziła w ten dzień. To było dla nas bardzo ważne. I odprężające po wielu dniach ciężkiej fizycznej pracy.

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

Jak dobrze, że było tyle chłopa

Tak dokładnie powiedział admin. Kilkukrotnie dziękował losowi za to, że te wszystkie kobietki przyszły ze swoimi mężami. A że mężowie wcale, ale to wcale nie mieli ochotę na krawieckie pogaduchy, ruszyli do pomocy adminowi. Zobaczcie, ilu mężczyzn miał do pomocy.

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

Mój upragniony regał.

Admin pozwolił mi wybrać regał. A dokładniej stwierdził: "pokaż mi jakiś w necie, a ja Ci taki zrobię". No to znalazłam. I chociaż nasz nie powstał jako kopia, bo tamten był tylko inspiracją, to jest naprawdę bardzo ale to bardzo udany. Mieści ogrom rzeczy. Jest ogromny. Ma niemal 6 metrów długości i ponad 2,5 metra wysokości. I jest dokładnie taki, jakiego pragnęłam w pracowni. Metal drewno i szuflady. Tak tak, szuflady. Na zdjęciach jeszcze ich nie widać. W pracowni są już w tej chwili dwie. A docelowo a być ich sześć. Musicie wpaść do nas, aby go zobaczyć całego.

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

Pierwszy tydzień zajęć

A nawet dwa pierwsze tygodnie za nami. Pełne pracy. Ale też pełne emocji. Czekałyśmy długo na ten moment i bardzo, ale to bardzo się cieszymy, że możemy prowadzić takie zajęcia. W dobie, gdy wszyscy przenoszą się do internetu my pragniemy się z Wami widzieć. Bo jesteśmy spragnione spotkać z wariatami uzależnionymi od szycia, takimi jak my.

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

Pierwsza grupa

Oto dziewczyny, które pojawiły się na pierwszych zajęciach w pracowni. W małej kameralnej grupie, czyli takiej, jakie przewidziałyśmy na całe wakacje. Te malutkie grupy na szyciu oraz konstrukcji bardzo nam się podobają. Bo oprócz pracy mamy też czas z Wami poplotkować, porozmawiać i się zapoznać. Mamy nadzieję, że będziecie do nas wpadać nie tylko na zajęcia, ale również po materiał, książkę lub po prostu na kawę.

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

Nagroda dla nas

W ciągu tych pierwszych tygodni dziewczyny uszyły już wiele pięknych rzeczy. Poniżej trzy przykłady. Supeł, sukienka która zechciała być kombinezonem oraz sukienka w kropki z naszego pracownianego materiału. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak każda z uszytych rzeczy, nawet ta najprostsza, cieszy nas niezmiernie. Jesteśmy pewne, że wiele takich krawieckich cudeniek przed nami.

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

Przyjdziecie do nas?

Dajcie znać, że nasz upór i praca miały sens. Że wpadniecie do nas, zajrzycie lub chociaż o nas pomyślicie. Że przejrzycie nasze materiały, zobaczycie jakie mamy maszyny w ofercie albo chociaż wpadniecie do nas na kawkę. Zapraszamy Was do naszej pracowni. Monika i Agnieszka.

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

Komentarze

zzo
#5 zzo 2021-08-06 14:44
Byłam, widziałam, kawę piłam. Na pewno jeszcze kiedyś Was odwiedzę. Pracownia jest cudowna, ma niepowtarzalny klimat, wchodzisz i po 5 minutach czujesz się jak u siebie. Świetna robota dziewczyny (i chłopaki), trzymam kciuki za dalszy rozwój!
papavero
#4 papavero 2021-08-03 19:50
Cytuję aneta:
a w jakie dni można wpadać i zobaczyć juki , ja bym obejrzała renderkę z górnym przeplotem , i instrukcję do niej ,
zostaje tylko ten piątek 13 ,?

Nie tylko ten piątek :-) Zadzwoń do mnie, numer jest wyżej, umówimy się na inny dzień. :-)
aneta
#3 aneta 2021-08-02 20:27
a w jakie dni można wpadać i zobaczyć juki , ja bym obejrzała renderkę z górnym przeplotem , i instrukcję do niej ,
zostaje tylko ten piątek 13 ,?
papavero
#2 papavero 2021-08-02 10:26
Cytuję sengalus:
@papavero Targowa/Nawrot w Łodzi? To prawie obok mnie :)

Jakbym wiedziała, to bym wstąpiła na kawę :-)
sengalus
#1 sengalus 2021-08-01 20:09
@papavero Targowa/Nawrot w Łodzi? To prawie obok mnie :)