Każda z szyjących osób miała kiedyś po raz pierwszy w życiu igłę i nitkę w rękach. Niezależnie od tego, czy była to zwykła ręczna igła czy taka maszynowa pierwsze ściegi zapamiętuje się naprawdę na długo. Opowiedzieliście nam nieco o swoich początkach na łamach naszego portalu. Jak więc to było? Oto skrót niektórych wypowiedzi.

 

"Przede wszystkim do szycia skłoniły mnie niestandardowe wymiary". "(Szyję)...zmuszona przez życie a zwłaszcza przez zmienioną ciążowo figurką", "Byłam osóbką o filigranowej figurze i miałam problem okrutny ze znalezieniem sukni. " Muszę przyznać, że to jeden z najczęstszych powodów, które wymieniają kobiety. Z tej samej przyczyny kobiety skłaniają się do szycia miarowego w pracowniach krawieckich. Co oznaczają niestandardowe wymiary? Według mnie niestandardowe jest przynajmniej 50% społeczeństwa. Albo mamy za duże piersi, albo inne wcięcie w talii, czasem wzrost nie ten innym razem obwód ręki. Gdyby tak wszystkie kobiety były tego świadome krawcowe byłyby najbogatszą częścią polskich przedsiębiorców, świadomość Polek w tym zakresie niestety nie jest jeszcze taka duża.

 

"Przyszedł moment gdzie robiliśmy występy ze znajomymi, kasy nie mieliśmy a jakoś wyglądać trzeba było" ... "Patrzyłam na pięknie ubrane dziewczynki, przy tym tak bardzo szczere, że aż bolało"  "Moja mama szyła od zawsze , maszyna i "cudem " kupione mariały pozwalały nam chodzić w przyzwoitych ubraniach".  Kolejne wypowiedzi na forum i chyba kolejny najczęściej podawany powód. I chociaż nie był to pierwszy ani jedyny powód dla którego osobiście rozpoczęłam swoją przygodę z szyciem, to nie ukrywam, iż także się pojawił. Jako nastolatka przeżyłam okres rozpieszczania przez rodziców i ogólnego dobrobytu, potem bardzo trudny okres kiedy to wszechświat postanowił, iż jeden rodzic mi w zupełności wystarczy. Szycie niewątpliwie było rozwiązaniem problemu z zakupem nieosiągalnych gotowców. Szyłam sobie, mamie... zdarzyły się też jakieś pojedyncze egzemplarze dla brata. Tak więc szycie dla wielu z nas było uzasadnione ekonomicznie.

Moja mama lata temu... ale niech Was nie zmyli maszyna do szycia, moja mama nie związała się z nią na dłużej.

Część z nas artystyczne wzorce wyniosło z domu, gdzie rodzina miała ciągotki do szycia, dziergania na szydełku, malowania rzeźbienia lub układania pięknych bukietów. ("W moim rodzinnym domu kobiety zawsze miały czymś zajęte ręce"... "Moja mama to artystka, więc przez 20 lat przyzwyczaiłam się do pomagania jej w pracowni."..."Często podpatrywałam mamę, jak szyła dla nas (w sensie - dla dzieci  ),")

 

Niektórym rodzice wmówili, że szycie od dawna im się podobało ("Zostawiała mnie z tonami papieru i nożyczkami") i tak im już zostało. Anutko, wiem, że przekręciłam Twą wypowiedź strasznie, ale w Twoim przypadku jestem pewna, że z szyciem zwiążesz się na bardzo długo więc sobie pozwalam ;)

 

Oto wypowiedzi, które kazały mi zastanowić się nieco nad genezą mojego wyboru szycia: "W domu mówią, że zamiłowanie do szycia przeszło mi w genach. ", "Mowi sie ze to ma sie w genach i cos w tym jest,", "Babcia cudnie haftowała (...) Druga Babcia robiła nawet szydełkiem firanki. Ciotka startowała nawet w konkursach "swetrowych"). Mama szyła dla mnie. " A u mnie to było tak.  Obie moje babcie to Irenki. Jedna z nich podarowała mi maszynę do szycia. Taką moją pierwszą, napędzaną siłą mięśni ludzkich. Druga z nich, ta która zmarła jeszcze przed moimi narodzinami, szyła dużo i tyle samo szydełkowała. To były jej jedyne dwa  zajęcia związane z rzemiosłem. Nie haftowała bo nie znosiła tego. Nie robiła na drutach, bo jej się to nie podobało. Szydełko i maszyna do szycia to były jej atrybuty. Nie znałam jej. Nikt mi nigdy nie opowiadał namiętnie o jej zajęciach. I tak się stało, że jeszcze przed szyciem zrobiłam tyle serwetek na szydełku, że do dziś mogę mieć inny bieżnik na każdy tydzień w roku a serwetek jest jeszcze więcej w szafie mojej mamy. A potem było szycie. Nigdy, przenigdy żadnych drutów ani haftów, ani jednego swetra na drutach i zero frywolitek. Więc jak to jest z tymi genami, przechowują gdzieś krawiectwo chyba, prawda?

 

Bez trudności też się w szyciu nie obejdzie. Trudne chwile i chęć rzucenia tkaniny w kąt miał chyba każdy z nas. Bo nie zawsze wszystko wychodzi jak trzeba. "Największą mam radość gdy dana rzecz wyjdzie jak należy mimo trudności w czasie szycia", "Raczej zawsze miałam przysłowiowe dwie lewe ręce do różnego rodzaju robótek.".

 

Bywa też tak, że spełniają się nasze marzenia z dzieciństwa. "Zawsze marzyłam o szyciu".Ja się przyznam, że marzyłam o czymś zupełnie innym. Od pierwszej klasy podstawówki do pierwszego roku studiów chciałam być nauczycielką matematyki. I chociaż zdanie zmieniłam świadomie to nauczycielskie ciągotki pozostały, stąd papaverowe kursy konstrukcji odzieży. I tak naprawdę kocham swoją pracę, gdyż łączy dwie pasje.

 

I oczywiście na koniec wypowiedź, która zapewniła pewnemu lizusowi nożyczki. I chociaż komplement w punkcie pierwszym jest lizusowsko miły, to wcale nie on nas przekonał. Powiem więcej, on trochę przeszkadzał w nagrodzeniu tej wypowiedzi. Cynamonowa dziewczyna, jeśli tak mogę sobie przetłumaczyć nick, ujęła nas szczególnie punktami 2, 4 oraz 9. Tak trzymać dziewczyny, my wszystkie, czyli papavero jako my wielbicielki szycia!

 

Co mnie motywuje do szycia:
1. Papavero najlepsza wzorcownia w galaktyce
2. Papavero jako Wy wszystkie – Wasze porady, wskazówki, zdjęcia, samouczki, showroom - bezcenne!
3. Wierzę w powiedzenie Trening Czyni Mistrza
4. Świadomość, że moja mama szyła, bo nie miała wyboru, a ja mogę szyć bo to mój wybór
5. Im więcej mam zajęć, tym jestem lepiej zorganizowana
6. Szycie jest przyjemne
7. Nie znoszę sklepów napchanych wieszakami
8. Nie lubię robić zakupów, bo najpierw wymyślam co chciałabym kupić, a potem oczywiście tego nie znajduję
9. Nie wiem czy mam talent do szycia, ale jeśli nie spróbuję to się nie przekonam!
10. Bo to sztuka jest być Kobietą.

 

100% (0 głosów)
9050 wyświetleń

Komentarze

papavero
#12 papavero 2012-02-12 12:35
Cytuję Cinnamon Girl:
Ciach! Ciach! Bardzo dziękuję. Ciach! Ciach!


A ja nadal czekam na adres do wysyłki
Cinnamon Girl
#11 Cinnamon Girl 2012-02-03 19:11
O! Cóż za wspaniała niespodzianka! - To musi być znak! - I ja wypraszam sobie lizusostwo :D Czy fakt, że moja maszyna kurzyła się w szafie przez 14 lat a została wyciągnięta po odkryciu Papavero, nie jest wystarczającym dowodem?
Żadna sklepowa półka, pełna magazynów krawieckich, nie była do tego zdolna! O, a teraz nożyczki?! Myślicie, że one też będą się kurzyć? O, nie, nie, nie. Z takim orężem podołam każdemu wykrojowi! Ciach! Ciach! Bardzo dziękuję. Ciach! Ciach!
papavero
#10 papavero 2012-02-03 13:06
Ależ Wy wszystkie błędy zawsze znajdziecie :)
gojami
#9 gojami 2012-02-03 12:53
Artykuł pisany 9 stycznia? ciekawe :lol:
Owocnej pracy, Gratulacje dla zwyciężczyni ;-)
KasiaF
#8 KasiaF 2012-02-02 10:03
Gratuluję zwyciężczyni!
Ale wszystkie wypowiedzi byly bardzo ciekawe i są dowodem na to, że szycie to coś super fajnego!

Gratuluję wszystkim uczestniczkom konkursu!
Jijiix
#7 Jijiix 2012-02-02 09:38
gratuluje :))!!!
marzena
#6 marzena 2012-02-02 08:34
Gratuluję, gratuluję gratuluję!!! A mnie najbardziej podoba się punkt 10 :) I tak trzymać.
JOANNA2424
#5 JOANNA2424 2012-02-02 08:32
Brawo !
imp18
#4 imp18 2012-02-02 08:31
Gratulacje :D
ania1975
#3 ania1975 2012-02-02 08:14
moje Gratulacje :lol: