Diabeł tkwi w szczegółach

Pasja staje się całym życiem. Wchodzi w każdy zakamarek naszego życia. Ten świadomy i ten, na który niby nie mamy bezpośredniego wpływu. Jeśli coś lubimy, to to nam się śni, myślimy o tym bezustannie, znajdujemy to w najdziwniejszych miejscach, widzimy tam, gdzie tego pozornie nie ma. I ja tak mam z szyciem. Czy Ty też?

Dawno temu myślałam, że konstrukcja odzieży damskiej mi wystarczy. Że sukienki, spódnice i żakiety to wszystko, co jest mi potrzebne do szczęścia. Jakiś czas temu okazało się, że przyjemność sprawiają mi nieoczekiwane konstrukcje. I tak nauczyłam się konstrukcji odzieży dziecięcej. Nieoczekiwanie ale z przyjemnością. I dzięki temu mogę odkrywać coraz to dziwniejsze zakamarki tej dziedziny. Tym razem bawię się bloomersami. I muszę przyznać, że te małe słodziaki przygotowuje się bardzo przyjemnie.

Są takie modele, do których wraca się wielokrotnie. Niewątpliwie ta sukienka do nich należy. I chociaż ja uszyłam ją raz, to dzięki Waszym realizacjom mam ochotę na kolejną jej odsłonę w mojej szafie.

Oto artykuł dla ludzi o silnych nerwach. Będzie ciężko, dlatego jeśli jesteś wrażliwą osobą, nie klikaj dalej. Nie czytaj. Nie szargaj sobie nerwów.

Poniedziałek to idealny dzień na rozpoczęcie nowego szyciowego tygodnia. A ja Wam pokażę, jakie są nasze plany na najbliższy tydzień. A przynajmniej część planów, bo spojrzymy tylko na kilka rzeczy.