Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: muszę się komuś wypłakać :-(

muszę się komuś wypłakać :-( 1 rok 1 miesiąc temu #7693

  • Rona
  • Elżbieta
  • Offline
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania 5
  • Oklaski: 0
Dokładnie 5 lutego 2016 roku kupiłam maszynę Łucznika Amelia II 2005. Byłam z tego powodu przeszczęśliwa. Chuchałam na nią i dmuchałam, czyściłam, smarowałam. Przy grubszych materiałach szyłam wolniej. Może za bardzo o nią dbałam?...
Dwa tygodnie temu potrzebowałam uszyć piżamę z cieńszej dzianiny. Włączam maszynę, podkładam materiał, ostrożnie wciskam pedał a moja maszyna ledwo rusza z miejsca, wcisnęłam pedał mocniej - maszyna po chwili zaczęła szyć normalnie... Dzisiaj siadam do maszyny, bo mam skrojoną i przygotowaną do zeszycia "bluzkę dla podlotków model 0388" a tu moja maszyna się znarowiła całkowicie... ani myśli szyć! Siedem miesięcy po gwarancji! Wyłączyłam ją z prądu, obracam ręcznie kołem do przodu - maszyna działa. Próbuję obrócić kołem w tył - maszyna całkowicie zablokowana, ani myśli ruszyć. Obszukałam w mieście punkty naprawy - nie ma żadnego :-(. W Internecie znalazłam... ale dopiero w Radomiu... I jak tu nie płakać? Teraz czekam na telefon z Radomia, może jutro zadzwonią.

Miałam zamiar zmienić w przyszłym roku maszynę na komputerową Janome QXL605. Połowę już mam zaoszczędzoną, ale aż się boję, że zaraz po gwarancji będzie powtórka z rozrywki, jak z Amelią.

Przez pięćdziesiąt lat szyłam na czechosłowackiej (wtedy była to Czechosłowacja) maszynie LADA, po mamie. W ciągu półwiecza tylko dwa razy była w naprawie, potem dokupiłam i zainstalowałam do niej silniczek... Zachciało mi się nowomodnych zabawek... a teraz jest płacz :-(
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Time to create page: 0.133 seconds