Potwory są wszędzie

Spotkałam się wielokrotnie z pewnym wyobrażeniem, panującym wśród osób spoza branży. Czyli takich, którzy nigdy nie mieli do czynienia z powstawaniem odzieży. To wyobrażenie dotyczy procesu powstawania odzieży. Mniej więcej sprowadza się ono do trzech etapów. Pierwszy to projekt. No to oczywiste, że ktoś musi coś wymyślić, że za każdym modelem kryje się tak naprawdę projektant. Rysuje, szkicuje, maluje... I to jest ten najważniejszy, najtrudniejszy i najmagiczniejszy etap. Nie twierdzę, że tak nie jest. Zawsze na początku ktoś musi  podjąć decyzję, jak będzie wyglądał nowy element garderoby, w którym będziemy chodzić w nadchodzącym sezonie. Martwią mnie jednak kolejne dwa etapy, a przynajmniej wyobrażenie, że tak to wygląda.

Drugi etap to powstawanie odzieży. Zazwyczaj moi rozmówcy twierdzili, że odzież szyje się w szwalni. Generalnie mieli rację, ale większość z nich nie była świadoma tego, że pomiędzy projektantem a szwaczką, która uszyła ich koszulkę zakupioną w sieciówce, cały sztab ludzi musiał się zająć poszczególnymi etapami. Że ta praca jest żmudna, trudna i bardzo odpowiedzialna. Że ktoś musiał przenieść rysunek projektanta na formę odzieżową, zadecydować z czego trzeba ją uszyć, jakich dodatków użyć a co się nie sprawdzi. Że ktoś wykonał próby, przetestował, sprawdził... a po drodze projektant lub konstruktor porzucił kilka potworów, które uwierzcie mi, zdarzają się wszędzie. 

Trzeci etap to gotowy produkt. Wielu osobom wydaje się, że pomiędzy rysunkiem projektanta a produktem w sklepie istnieje jakaś magiczna ciężarówka. Projektant wysyła do niej e-mail z projektem a ona dowozi odzież na miejsce. I jeśli podświadomie w to wierzy, to wtedy absurdalnie wysoka wydaje mu się cena za projekt w małych firmach odzieżowych lub w pracowniach projektantów.

Etapy pracy nad konstrukcją! papavero.pl

Etapy pracy nad konstrukcją! papavero.pl

Etapy pracy nad konstrukcją! papavero.pl

Mój kawałek

Konstrukcja odzieży to moja ulubiona działka. Kocham swoją pracę. Wymaga ona czasem wielu poprawek. Przygotowania formy, przeszycia próbnego, poprawek, przeszycia, poprawek... Praca ta jednak jest dla mnie najpiękniejszym etapem powstawania odziezy.  To nie w tym miejscu wymyślany jest model. O to dba projektant nieco wcześniej. Ale to tutaj, na podstawie rysunku, próbek materiału i kilku zdań z założeniami opisanymi przez twórcę pomysłu, zostaje on przeniesiony do rzeczywistości. Do tego momentu projekt można było zobaczyć jedynie w postaci szkicu. Z moją pomocą zostaje on powołany do życia. To ja jestem odpowiedzialna za przygotowanie szablonu, na podstawie którego po kilku (dłuższych) chwilach pracy maszyn do szycia można obejrzeć pierwsze efekty na manekinie lub modelce. Na poniższym zdjęciu przedstawiam Wam pracę nad modelem 1008. Znajdziecie go w mojej książce, uszytego w podstawowej wersji. Na stronie otrzyma dwie dodatkowe. A poniżej widać całą moją pracę nad tymi trzema wersjami. Dlaczego jest tego tak dużo? Obrazek należy czytać od prawej do lewej, to moje przyzwyczajenie w konstrukcji odzieży, które wynika z aspektów technicznych, o których nie będę tutaj opowiadać. Ważne jest to, że po lewej stronie widoczne są sukienki podstawowe a nawet siatka na rękaw. Potem cała moja praca, która w pewnych miejscach była sprawdzana próbnymi przeszyciami.

Etapy pracy nad konstrukcją! papavero.pl

Zamknij oczy!

Oto zdjęcia, do których naprawdę trudno się przyznać. Straszne rzeczy się tutaj dzieją. Oto najokropniejsza sukienka, jaką możesz znaleźć w internetach. Została uszyta z haftowanej cienkiej tkaniny bawełnianej. Istny obraz rozpaczy. Ale to ona jest bohaterką tego artykułu. To ona jest jest tym potrzebnym upiorem, który pozwala sprawdzić sytuację. Jest brzydka, albo przynajmniej mało urodziwa. Za to jest bardzo istotną częścią krawieckiej układanki. Została uszyta po to, aby sprawdzić  konstrukcję. Sprawdzić, czy proporcje są takie, jak oczekiwałam. Sprawdzić kołnierzyk, karczek z tyłu, zasadność zaszewek, długość sukienki, luzy... mogłabym jeszcze długo wymieniać. Mówiąc najkrócej, takie upiory są potrzebne do tego, abym mogła zerknąć na moją pracę. Abym miała pewność, że klient nie zostanie zaskoczony błędami, aby projektant mógł zerknąć, czy dokładnie o to chodziło w fasonie.

Jeśli przeszywam tylko dla siebie, do sprawdzenia technicznego aspektu mojej pracy, używam tkanin zastępczych. W tym przypadku ważne było dla mnie to, aby tkanina była cienka. Jej kolor i haft, które tutaj gryzą się ze wszystkim, nie były istotne. I to jest właśnie taki koszmarek, który pomaga, chociaż straszy. Takie rzeczy przeszywam często. I mam nadzieję, że powstają one nie tylko w mojej pracowni. Chcę wierzyć, że inni również sprawdzają swoją pracę i dbają o szczegóły. I chociaż to jest ten niezbyt urodziwy etap, to mam nadzieję, że lubicie go oglądać. Bo ja nie zamierzam zrezygnować z częstowania Was takimi zdjęciami od czasu do czasu.

Etapy pracy nad konstrukcją! papavero.pl

Etapy pracy nad konstrukcją! papavero.pl

Zaszewka w lewą czy w prawą?

Na etapie modelowania muszę podjąć wiele drobnych technicznych decyzji.  Jedną z nich jest strona, w którą Wy potem składacie zaszewki szyjąc swoje modele. Oto jedna z zaszewek, czy widać w którą stronę należy ją poskładać? A wszystko to musi zgadzać się w ponad 400 rozmiarach, które Wam udostępniam. I to jest najbardziej pracochłonny etap mojej pracy nad szablonem. Stopniowanie, czyli strachy na lachy.

Etapy pracy nad konstrukcją! papavero.pl

Etapy pracy nad konstrukcją! papavero.pl

Etapy pracy nad konstrukcją! papavero.pl

Stopniowanie

Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Stopniowanie szablonów odzieży, od momentu, gdy robimy to w postaci elektronicznej a nie ręcznie na papierze, nie jest drogą przez mękę. No chyba, że tak jak ja postanowisz rzucić się na głęboką wodę i przygotować kilkaset rozmiarów. Wtedy okazuje się, że tego nie przewidzieli nawet twórcy specjalistycznego oprogramowania. Tzn. tak, mogę wykonać takie stopniowanie, teoretycznie wszystko powinno być ok. Ale powiem Ci szczerze, nie jest. Napotkałam na pewne problemy, które w takich przypadkach muszę jakoś obejść. A na koniec muszę sprawdzić, czy wszystkie rozmiary są wykonane poprawnie. Czy nie stanie się tak, jak na załączonym obrazku. Tutaj jedna z zaszewek, zamiast pozostawić pomiędzy ramionami kawałek przestrzeni, poplątała swoje ramiona. +

Stopniowanie to bardzo pracochłonny etap. Czasem muszę do niego podchodzić kilkukrotnie, gdy linie zaczynają mi się mieszać a wektory mylą się z sąsiednimi. I chociaż ten etap jest dość nudny to oznacza dla mnie zawsze koniec pracy nad modelem. To taki koszmarny czas nad żmudnym zajęciem zwiastujący zakończenie pracy nad kolejnym szablonem odzieżowym. A gdy Ty czytasz ten artykuł, ja z przyjemnością stopniuję model 1008 lub kolejny do umieszczenia na stronie.

Etapy pracy nad konstrukcją! papavero.pl

Etapy pracy nad konstrukcją! papavero.pl

100% (3 głosy)
1044 wyświetlenia

Komentarze

Ariana_El
#12 Ariana_El 2019-03-26 12:24
Pewnie, że fajnie takie upiory czasem zobaczyć. A szczególnie, jak to nie jest mój własny upiór z dna szafy, który z uwagi na milionowe "zszywam-poprawiam" właśnie na tym dnie zlądował (i potem wraca do łask po roku czy dwóch, a czasem gnije na dnie, aż się na coś innego przerobi). A Twoje wykroje są potem przez to super i można je odrysować i zeszyć. Ilość zbędnych rzeczy w mojej szafie rośnie znacząco szybciej, odkąd mam stąd jeden czy drugi wykrój, który nie jest jedną za wielką na mnie bazą z Burdy starszej niż ja, którą to bazę za każdym razem trzeba było milion razy przerabiać i dopasowywać.
papavero
#11 papavero 2019-03-26 10:55
Cytuję regina16:
Cytuję papavero:
@malboraczka dziękuję :-) Na szczęście ja tę część lubię, więc mogę spokojnie poprawiać po kilka razy takie upiory.

@pesahson no to będę pokazywać nadal. ALe nie zawsze. Np. przy spódnicy, która pokaże się następna, nie było upiorów. Aczkolwiek przeszyłam ją i tylko markerem narysowałam kieszeń. I potem tak strasznie żałowałam, bo wyglądała super z próbnego materiału, a to był koniec :P belki i nie dało się uratować.

I dlatego właśnie tak nie lubię szyć próbnych egzemplarzy, przeznaczonych na wyrzucenie, tylko pruję, poprawiam, pruję, poprawiam.........

Coś za coś. Pruję i poprawiam nie wchodzi w grę czasem. Zbyt wolno szła by nasza praca. Od kwietnia i tak będzie szła wolniej, o tym opowiem w przyszłym tygodniu. Ale są pewne granice mojej niecierpliwości, których nie da się przeskoczyć ;-)
regina16
#10 regina16 2019-03-26 09:28
Cytuję papavero:
@malboraczka dziękuję :-) Na szczęście ja tę część lubię, więc mogę spokojnie poprawiać po kilka razy takie upiory.

@pesahson no to będę pokazywać nadal. ALe nie zawsze. Np. przy spódnicy, która pokaże się następna, nie było upiorów. Aczkolwiek przeszyłam ją i tylko markerem narysowałam kieszeń. I potem tak strasznie żałowałam, bo wyglądała super z próbnego materiału, a to był koniec :P belki i nie dało się uratować.

I dlatego właśnie tak nie lubię szyć próbnych egzemplarzy, przeznaczonych na wyrzucenie, tylko pruję, poprawiam, pruję, poprawiam.........
papavero
#9 papavero 2019-03-26 08:46
@malboraczka dziękuję :-) Na szczęście ja tę część lubię, więc mogę spokojnie poprawiać po kilka razy takie upiory.

@pesahson no to będę pokazywać nadal. ALe nie zawsze. Np. przy spódnicy, która pokaże się następna, nie było upiorów. Aczkolwiek przeszyłam ją i tylko markerem narysowałam kieszeń. I potem tak strasznie żałowałam, bo wyglądała super z próbnego materiału, a to był koniec :P belki i nie dało się uratować.
malboraczka
#8 malboraczka 2019-03-26 08:41
@papavero, jak ja się cieszę, że jesteś i odganiasz te wszystkie upiory i potwory z mojej drogi :lol: A ja spokojnie mogę iść drogą usłaną różami ;-) Wiadomo czasem stanę na jakiś kolec ale w najlepiej oszlifowanej desce może się trafić drzazga ;-) :P Super, że robisz to co lubisz a dzięki tobie tyle ludzi ma frajdę z szycia :lol: :lol: :lol: :3 :3 :3
pesahson
#7 pesahson 2019-03-26 00:10
Bardzo mi się podoba takie odsłonienie kulis pracy. Pozwala docenić ogrom pracy jaki jest potrzebny, żeby coś stworzyć.
papavero
#6 papavero 2019-03-25 19:30
Cytuję Frania:
Okropne jest główne zdjęcie. Okropne. Odstraszające i dlatego sobie stąd idę.

Franiu, przecież to tylko figurki. Upiorne ale figurki.
Frania
#5 Frania 2019-03-25 18:39
Okropne jest główne zdjęcie. Okropne. Odstraszające i dlatego sobie stąd idę.
kamma
#4 kamma 2019-03-25 18:11
Strachy na lachy, takie potwory mi nie straszne. Dla mnie przerażająco wygląda to stopniowanie
papavero
#3 papavero 2019-03-25 11:57
Cytuję regina16:
Nie, ja nie lubię żadnych potworów, żadnych splątanych nitek, źle poskładanych części i krzywych szwów.

Ale ja pytam, o moje potwory. Takie, które są częścią procesu tworzenia szablonu. Czy czasem fajnie jest je pooglądać?