atrairis

Dziś przedstawiam pierwszy model, który wybraliście do realizacji. Z wielu starych obrazków, które Wam zaproponowałam, spodobał się Wam właśnie ten, na którym widniała granatowa sukienka. Gorąca sukienka, gdyż moduł umożliwiający Wam taką decyzję nosi nazwę HOT18. Polecam już teraz zadecydować, który z obecnej osiemnastki propozycji jest najgorętszy, niebawem znajdzie się on w tym miejscu. Tak ja ta piękna i kobieca sukienka.

Podobno jest niezbędna w każdej szafie. To już ustaliliśmy. Jeżeli nie mamy własnej, musimy sobie taką sprawić. Wyjścia są dwa. Możemy udać się do sklepu lub uszyć własnoręcznie. Polecam wykazać się artystycznie i wykonać ją w domu, taka będzie służyć najdłużej i najlepiej.

Ktoś marzył o długiej sukience na lato. Ktoś inny kupił sobie cieniutką granatową krepę w drobne groszki. I tak się razem zgraliśmy w ten model.

Zielony wielkolud powiadał, że ogry mają warstwy, jak cebula. A że ta cebula jest jedwabna, to już inna sprawa, ważne, że ma dwie warstwy. Dzięki tym warstwom nie jest prześwitująca i każdy ogr może się w niej czuć swobodnie. Ja się czuję.

Jak ją uszyłam, to stwierdziłam, że ona taka trochę mroczna. Czarne tiule i poważna dość góra. Na myśl przychodziło mi tylko i wyłącznie jedno określenie, czarna wdowa. Ubrała ją siostra właścicielki, moja małoletnia wysoka modelka. Stwierdziła coś w rodzaju: podoba mi się, taka czarna wdowa... Wam też tak się kojarzy ta sukienka?

Tiulowa sukienka dla dorosłej panny. Każda z nas zasługuje na odrobinę tiulu i koronę. Nie tylko w dzień kobiet.

Mam taką jedną w rodzinie, co mnie zdradziła. Pojechała do stolicy i zamówiła sobie sukienkę u znanej projektantki. I tego jej nie wybaczę przez długi okres czasu. Naprawdę długi czas będę się mściła zacięcie. I oto jedna taka mała zemsta w postaci spódniczki. Że niby to nie zemsta? A jednak! Otóż  jej młodsza siostra za każdym razem dostanie dwie rzeczy.

T-shirt dla kobiet już był. Dziś w wersji nieco bardziej odsłaniającej dekolt. Krótki rękaw idealny będzie nie tylko na lato ale również teraz pod żakiet lub sweterek. Model prosty do uszycia i wdzięczny podczas noszenia.

Czy takie proste koszulki mają już wszyscy? Uszyte już dla wszystkich mężów, synów, córek i sąsiadów? To teraz szybciutko dla kobietek, abyśmy znów mogli wrócić do trudniejszych modeli.

To już ostatni element ślubnej układanki. Dziś bolerko i mamusia. Pewnie zaraz zadzwoni, że jak to, że ona tutaj... a jak się babcia dowie... chociaż nie, babcia do Internetu raczej nie dotrze, babcia piecze babki i makowce.

Zdjęcia płaszczyka  udało mi się zrobić chwilę przed zachodem słońca... w niedzielę. Spieszyłam się jak mogłam, aby zdążyć w tym tygodniu. Chociaż raz chciałabym dotrzymać obiecanego słowa. Jednak do tego brakuje mi jeszcze najważniejszego - wykrojów w postaci pdf'ów. Ufff...

Moja koszula otrzymała mnóstwo stębnówek. Każdy szew został nimi ozdobiony podwójnie. Ot takie ćwiczenie szycia prosto. Kiedyś będzie mi to szło wprawnie i szybko, przy tym modelu było powolutku i mozolnie. A potem nauka wykonania zapięcia czyli sztuka na wyższym poziomie. O wszywaniu rękawów nie wspomnę, ta tkanina mnie wnerwiała na maksa w tym miejscu. Gorzej wszytych moje oczęta nie widziały, a pewna krawcowa chciała mi to wyrwać z rąk i poprawić... ale przecież ja się zawzięłam, ja muszę sama.

Delikatny i miły w dotyku jedwab leżał na mojej półce chyba z dekadę. Jeśli ktoś pamięta sukienkę, która z niego powstała to chwała mu za to bo było to bardzo dawno temu. Od tamtej pory widziałam w tej tkaninie tylko i wyłącznie pasiaki i to skojarzenie nie pozwoliło mi uszyć z niej czegokolwiek dla jakiejkolwiek klientki. Jednak tkanina prosiła się o wykorzystanie i tak powstała ta oto bluzka.

Upolowałam zwierza, zwierza z czystych poliestrów z krainy chemicznych tworów. Taki zwierz jest miły, grzeczny i daje się łatwo pokroić. Ale co się przy tym jego sierściucha nasypie wszędzie to trudno w to uwierzyć. Futro, sztuczne oczywiście, zalegało w każdym zakamarku pracowni przez kilka dni. Sytuacja jest już opanowana, na szczęście.

Wstyd by mi było przed całym narodem krawieckim, gdyby el presidente musiał osobiście się fatygować i dzwonić z prośbą o odkodowanie tego ważnego odcinka. Dlatego, szanując Urząd Prezydenta RP i kochając naszą Ojczyznę odkodowuję niniejszy szablon dla niezalogowanych oraz tych, którzy abonamentu nie opłacili lub z opłatą się spóźnili. Taką mam władzę to z niej korzystam, po co mam potem  wstydzić się przed Ryśkiem, że mój Prezydent błaga mnie o kieckę dla narodu. Do takiej sytuacji doprowadzić nie mogę, bo darzę szacunkiem mojego Prezydenta, chociaż na niego nie głosowałam i w następnych wyborach pewnie też nie będzie moim faworytem.

Szyłyście kiedyś przy plotach? Jeśli nie to polecam. Szczególnie, jeśli można się spotkać z kimś fantastycznym. Zdarza mi się, że wpada do mnie przyjaciółka... ona szyje a ja ogarniam w tym czasie pracownię. I plotkujemy. Ale tym razem odwiedził mnie ktoś zupełnie inny. Tym razem wpadła do mnie Pani Basia Stasia i pokazała mi kilka swoich krawieckich sztuczek. Spędziłyśmy fantastyczne niedzielne popołudnie na omówieniu kilku ostatnich lat, gdy się nie widziałyśmy. Mam nadzieję, że nie było to ostatnie takie popołudnie z Panią Basią, bo przy okazji do kaweczki zjadłam sobie serniczek... dieta dietą, ale z tą cudowną emerytką ciasto trzeba zjeść.

Długie rękawy ogrzeją nasze rączki a na nóżki koniecznie musimy sprawić sobie piękne kozaczki. Nadchodząca deszczowa pora to też okres na kobiece sukienki... ta jest pierwszą z nich.

Żakiet został uszyty z polaru. Dzięki temu będzie cieplutki i milutki. Szablon jednak został przygotowany tak, abyście mogły uszyć go z tkanin. Bo przecież wiem, że nie każdy będzie go chciał w takiej wersji, dlatego zadbałam nad szczegółami. Możecie szyć, z czego dusza zapragnie, temu modelowi nie straszny żakard, wełna czy dżins. Proszę bardzo.

Kto pamięta ostatnią zagadkę ten wie, że dotyczyła sukienki. Był jakiś dziwaczny element, niektórzy zgadli, inni nie. Ale za to kubeczki pojechały dziś na pocztę, więc jakiś plus z tego był. A oto zagadkowa sukienka, która przygotowana została na bazie elementu, który wszyscy już znacie.

Tak sobie Gośka żakiet wymarzyła, tak go wymarudziła, to jest. To teraz Gośka mi powie, co ja mam zrobić z rękawami, bo żakiet nadal wisi na Dajanie a ja nie mogę się zdecydować co do długości rękawów.

No nie da się ukryć, że nie jest to dokładnie to, czego chciałyście. Ale jestem przekonana, iż na pewno uszyjecie równie piękne sukienki.