Dekatyzacja powinna nam się kojarzyć z większą ilością tkanin. Zacznijmy od tego, co ten termin oznacza. Wikipedia głosi, że to "poddawanie tkaniny działaniu gorącej (ok. 60 °C) wody, pary wodnej i zimnej wody, mające doprowadzić do skurczenia się włókien i stabilizacji ich wymiarów. Ma to na celu uniknięcie zbiegania się tkaniny w okresie użytkowania." Czy tak zawsze jest? Troszkę się z tym nie zgodzę, gdyż ta definicja nie jest wystarczająca. Dlatego dziś po ludzku omówimy sobie ten ważny etap produkcji odzieży. I to nawet takiej produkcji, jaką popełniacie w domu. No bo przecież powstaje odzież, prawda? Więc produkcja jak się patrzy dokonuje się w Waszych domach.

Kliknij aby powiększyć.

Na początek zacznijmy od tego, po co jest dekatyzacja. Duża część tkanin po prostu kurczy się w trakcie jej użytkowania. A przecież nie chcemy, aby kurczyły nam się gotowe spodnie lub sukienki. Kto by pragnął tego, aby bluzki po praniu stawały się krótsze a spódnice podczas wilgotnej pogody na bieżąco pokazywały coraz więcej nóg? No to jak wiemy, że niektóre tkaniny się kurczą od wilgoci lub wysokiej temperatury, to my je po prostu musimy przechytrzyć. Zanim skroimy nową odzież, traktujemy tkaninę tym, od czego się zmienia. Po prostu. Jak ją wykurczymy tyle, ile ona ma ochotę, to po uszyciu z takiej zdekatyzowanej materii możemy nosić odzież, prać ją, poddawać wilgoci i wysokiej temperaturze. I wszystko to bez obaw, że coś się z nią złego stanie. Widzicie poniższych krawców, oni te spodnie uszyli ze zdekatyzowanej tkaniny. Tacy są z siebie dumni, że uszyli spodnie, które służyć będą klientowi przez długie lata. No chyba, że nie zdekatyzowali i cieszą się, że ten "frajer" przyjdzie po nowe po pierwszym praniu, po którym staną się stanowczo za krótkie. Na którą opcję stawiacie?

Kliknij aby powiększyć.

Dekatyzowanie zapobiega kurczliwości (zmiany wymiarów) gotowej odzieży podczas jej użytkowania, czyli noszenia, prania, suszenia itp. To już wiemy. Pan Parafianowicz w jednej ze swoich książek twierdzi, że dekatyzacja jest stosowana również w celu usunięcia połysku tkaninowego. Pewnie ma rację. Przeczytałam kiedyś wywiad z jakimś polskim projektantem. Naprawdę nie pamiętam, z którym. Utkwiło mi jednak w pamięci coś związanego z dekatyzacją. Projektant ten (lub projektantka) stwierdził, że pierze wszystkie tkaniny przed szyciem. Czy ma to sens? A co jeśli popsuje się w ten sposób tkaninę. Jeśli piękna satyna straci połysk lub zmieni kolor? Spójrzmy na poniższe zdjęcie. Sukienka jest piękna, długa i czerwona. Tkanina jaka jest każdy widzi. A jeśli przed dekatyzacją była błyszcząca i miała jakiś nadruk, który rozpuścił się w wodzie? Zastanówcie się teraz, jakie to miało znaczenie dla tego sprytnego projektanta. Wyprał, tkanina się zmieniła, uszył z niej inną sukienkę. Klient kupił czerwoną bez błysku i nadruków. Kupił po prostu taką, jak mu się spodobała, wcześniejszej tkaniny nie widział, więc nie płacze za wzorkami. Ten projektant zapewnił klientowi jedno, po wypraniu tej sukienki, klient będzie miał nadal taką samą. Tej samej wielkości, o takim samym połysku lub jego braku. Czy to nie jest ważniejsze?

Kliknij aby powiększyć.

Poopowiadałam Wam o samej dekatyzacji. Przejdźmy jednak do tego, jak powinno się ją wykonać. Domowe sposoby są dwa. Pierwszy z nich to para drugi to pralka. Żelazko parowe na pewno posiadacie, polecam prasować tkaniny z dużą ilością pary. Pralkę też zapewne macie. Tkaniny można wyprać przed krojeniem. I to z grubsza wszystko, co powinniśmy o samym sposobie dekatyzacji wiedzieć. Jednak przed przystąpieniem do dekatyzacji powinniśmy się zastanowić, jaką temperaturą potraktować materiał. Zarówno w przypadku pralki i żelazka mamy możliwość ustawienia odpowiedniej ilości stopni. Najlepsza rada, jaką usłyszałam kiedyś od jednej z moich krawcowych, była następująca. Proszę prać lub prasować w takich temperaturach, w jakim będzie potem prana lub prasowana odzież. I tego najczęściej się trzymam. Jeżeli macie zamiar prać piękną jedwabną sukienkę tylko na programie "jedwab" to tym samym potraktujcie kupon tejże tkaniny. Analogicznie postępujemy w przypadku reszty materiałów.

Kliknij aby powiększyć.

Nie wszystkie tkaniny ulegają skurczeniu pod wpływem wilgoci lub temperatury. Jeśli jednak nie macie pewności, czy dana tkanina zmieni się po praniu, lepiej wyprać kupon niż się potem martwić. A na koniec przyznam Wam się do czegoś, czego polecić do wszystkich przypadków nie można. Dekatyzując tkaniny, z których szyję rzeczy dla siebie, postępuję tak, jak ten wspomniany przeze mnie projektant. Dekatyzuję wszystko w pralce, gdyż moje lenistwo każe mi każdą gotową rzecz w tejże pralce prać. A samą tkaninę piorę zawsze w nieco wyższej temperaturze niż potem gotową odzież. Mam taką pewność, że jak już mam coś popsuć, to popsuje tkaninę a nie uszytą rzecz. I jak do tej pory tylko jedna dzianina mnie zaskoczyła. Pamiętacie moją granatową sukienkę bez mrocznych tiuli?. Wspominałam Wam tam o zielonej, której nie miałam przyjemności pokazać. Teraz powiem, dlaczego. Dzianinę wyprałam przed krojeniem, a po praniu sukienka i tak skurczyła się o 10 cm. Po drugim praniu nadawała się tylko na tunikę a po trzecim wyrzuciłam ją do kosza. Za każdym razem kurczyła się tyle, że szeroko otwierałam oczy ze zdziwienia. Ona po prostu lubiła dekatyzację i poddawała jej się jak szalona. Ale takie cuda tylko czasem nam się trafiają, zazwyczaj wystarczy, jeśli nie zapomnicie o dekatyzacji przed skrojeniem materiału.

100% (3 głosy)
9250 wyświetleń

Komentarze

Joanna205
#31 Joanna205 2019-09-10 20:24
Cytuję justynabazela@interia.pl:
Czy prasowanie tkaniny wystarczy z dużą ilością pary czy lepiej zamoczyć tkaninę ?

Czasem tak czasem nie wszystko zależy od skladu ja wychodze z zalizenia ze im wiecej w skladzie włókien naturalnych to do dekatyzacji mokrej no i nie wierzę dzianine je zawsze na mokro.
justynabazela@interia.pl
#30 justynabazela@interia.pl 2019-09-10 15:30
Czy prasowanie tkaniny wystarczy z dużą ilością pary czy lepiej zamoczyć tkaninę ?
inaus@wp.pl
#29 inaus@wp.pl 2018-01-14 10:40
Ja też piorę. O ile nie zapomnę...A dekatyzacja nieodparcie kojarzy mi się z deratyzacją:)
Bastet
#28 Bastet 2017-11-22 03:04
Ja nie zapominam, ale czasami sie zbyt spiesze. Uszylam sukienke, no i teraz musze siebie zdekatyzowac :oops:
Aga
#27 Aga 2017-11-21 23:06
Cytuję papavero:
Cytuję Makta:
hehe łapka w górę kto nie miał przygód ze sztruksem :roll:

Pewnie powinni drukować instrukcję obsługi sztruksu na krajce :P

No ja nie miałam. Z aksamitem też nie.
Aga
#26 Aga 2017-11-21 23:05
U mnie dekatyzacja prawie zawsze w wodzie z płynem do płukania, dość gorącej wodzie. Potem wieszam i sobie kapie nad wanną.
Też miałam bluzkę, która po każdym praniu była mniejsza. Poszła na szmaty. A taki ciekawy wzór przestrzenny miała:(
Dorotkas
#25 Dorotkas 2017-11-21 14:48
Dekatyzuję teraz,a na poczatku nie i z sukienki z falbana,ktora szylam z Papavero zrobila sie niby tunika a moze mini,ale chodze w niej ,bo ją bardzo lubìe ;-)
malboraczka
#24 malboraczka 2017-11-21 12:07
Na początku dekatyzacja kojarzyła mi się z denimem tak jak pisała papavero ;-) I na początku mojej przygody z szyciem nie dekatyzowałam materiałów :sad: Co oczywiście się zemściło ;-) teraz jak już naczytałam się tutaj różnych postów i artykułów jestem dużo mądrzejsza niż na początku ;-) i piorę wszystkie przed uszyciem, żeby potem nie płakać :lol:
-1
Alpio
#23 Alpio 2017-11-21 11:44
Cytuję FF:
Piorę praktycznie wszystkie tkaniny i dzianiny, które kupię. Jakoś słabo mi na myśl o tym, co się w nich znajduje po produkcji, składowaniu i transporcie. Nawet szyć by mi było nieprzyjemnie, nie mówiąc o założeniu gotowej rzeczy. Sklepowe ubrania też piorę (chociaż nie pamiętam, kiedy ostatnio kupiłam coś w sklepie :D ).

U mnie dokładnie tak samo. Wszystko w pralce- len jestem
FF
#22 FF 2017-11-21 11:42
Piorę praktycznie wszystkie tkaniny i dzianiny, które kupię. Jakoś słabo mi na myśl o tym, co się w nich znajduje po produkcji, składowaniu i transporcie. Nawet szyć by mi było nieprzyjemnie, nie mówiąc o założeniu gotowej rzeczy. Sklepowe ubrania też piorę (chociaż nie pamiętam, kiedy ostatnio kupiłam coś w sklepie :D ).