Lekcje konstrukcji odzieży


To będzie wyjątkowa lekcja konstrukcji. Lekcja, który uczy cierpliwości. Lekcja, która mówi o tym, że każdemu może podobać się coś zupełnie innego. Lekcja, która pokazuje, że nie wystarczy tak po prostu naszkicować i zaufać swojemu wyczuciu. Lekcja o tym, że trzeba uwzględnić wymagania klienta.

Nie po raz pierwszy opowiadam Wam o nacinkach. Dziś pojawią się w tym miejscu nie bez powodu. Miałam przyjemność uczestniczyć w krawieckich początkach jednej fajnej babeczki. I przy takiej okazji widać najlepiej, co sprawia kłopoty. Coś, co dla mnie jest oczywistą oczywistością okazało się niezrozumiałym elementem szablonu. Dlatego dziś lekcja konstrukcji polegać będzie tylko i wyłącznie na opowieści o tych drobnych kreseczkach, które na szablonie znaleźć się powinny.

Oto lekcja konstrukcji, która najbardziej pouczająca jest dla mnie. Opowiem tylko kawałek. Ale muszę, inaczej się uduszę. I tym optymistycznym akcentem przechodzimy dalej.

Zanim zaczniemy zastanawiać się, jak dokładnie wpływa nasz kręgosłup na szablony odzieżowe, opowiem nieco o samej konstrukcji. O tym, jak pewne odstępstwa od standardu wpływają na moją pracę. Jest to bardzo ważna część, gdyż na tym etapie decyduję, czy zmienić sposób konstrukcji czy na końcu nanieść na nią pewne zmiany.

Od razu zaznaczę, że treść będzie łatwa do przeczytania. Przyjemna. Taka do poczytania przy kawce. Ale opowiadać będzie o rzeczach bardzo skomplikowanych.  Ważnych ale bardzo niedocenianych. Bez nich pewne aspekty konstrukcji odzieży to jak totolotek, w którego nie gram. Policzyłam sobie prawdopodobieństwo wygrania gdzieś w szkole średniej i to mnie przekonało, że nie należy grać. Popsułam wiele modeli i przekonałam się, że hazard nie popłaca również przy tworzeniu szablonów odzieżowych. Dlatego poniżej opowiem bardzo przystępnym językiem, o tym, co najważniejsze. Ja nie będę Cię o tym próbować przekonywać, ja po prostu Cię przekonam. Stąd tytuł artykułu w formie oznajmiającej. Bo ja wiem, że jesteś zdolnym słuchaczem i załapiesz to migusiem.

Spodnie to część garderoby, która towarzyszy nam przez całe życie. Zaczynamy od słodkich portków dla maluchów. W dorosłym życiu nosimy wiele różnych odmian tej części naszej odzieży. Zarówno kobiety jak i mężczyźni kochają wygodę, którą dają spodnie. Tym razem przeczytamy słów kilka o ich konstrukcji.

Zacznę od pokazania pewnej sztuczki, na którą nabiera się większość z nas. Przez całe życie. Pokażę to na moim ulubionym przykładzie. Zacznę od pytania z zakresu statystyki matematycznej (brzmi trudno?) a potem przełożę to na przesunięcia, wektory i ich zwroty stosowane przy stopniowaniu odzieży (to też brzmi zawile?). No to do dzieła.

Rok szkolny rozpoczniemy od przypomnienia oraz sprawdzenia kartkówki. Kartkówka była niejawna. Czytałam przez całe wakacje różne komentarze w różnych krawieckich miejscach. I powiem szczerze, że osobiście nigdy bym nie wpadła na to, o czym dziś Wam opowiem. A dokładnie opowiem o pewnym oszustwie, które powinno być ścigane z urzędu i surowo karane.

To będzie modelowanie przestrzenne oraz opowieść o luzach w tym modelu. Polubiliście te zakładki? Na ich przykładzie pokażę Wam, że często podczas szycia dokonujecie modelowania przestrzennego. Nawet tego nie wiedząc. Dlatego zajrzyjmy za kulisy powstawania modelu 0738 i drobnego modelowania przestrzennego, którego dokonaliśmy w naszej pracowni.

Przeczytałam niedawno opinię, że projekty odzieży powstają na manekinie a dopiero później konstruktorzy odzieży przygotowują szablony odzieżowe. Nigdy odwrotnie. Dlatego tym razem przyjrzymy się bardzo widowiskowej części. Tej, w której odzież magicznie pojawia się na manekinie. Wszystko po to, aby odpowiedzieć na jedno ważne pytanie. Czy może być tak, że najpierw pojawia się szablon, a dopiero później prototyp na manekinie. I czy taki sposób pracy można nazwać projektowaniem.